Wiatraki w gminie Płoty - co dalej z inwestycją?

2026-01-27 17:14
Tomasz Krupecki
2026-01-27 17:14

Po piątkowym posiedzeniu komisji Rady Miejskiej w Płotach rozmawiamy o planowanych w tej gminie wiatrakach. Odpowiedzi na pytania udziela Agnieszka Kowalska, która kieruje inwestycją w firmie PNE Polska.

Pod koniec zeszłego roku radni z Płotów zdecydowali się na konsultacje w sprawie inwestycji wiatrakowej. Na niektóre spotkania przyszło kilkoro, na inne kilkudziesięciu mieszkańców. W grudniu ukazał się raport z podsumowaniem tych działań…

Tak, kilka razy spotykaliśmy się z radnymi, potem odbyły się cztery spotkania konsultacyjne. Radni postanowili je zorganizować jeszcze przed uchwałą pozwalającą na rozpoczęcie prac planistycznych. To więcej niż wymaga prawo przy budowie farm wiatrowych.

Czy to dobrze?

Zawsze dobrze jest rozmawiać. Spotkania w ramach konsultacji nie były pierwszymi ani ostatnimi w gminie. Wcześniej byliśmy w Mechowie, a potem w Wicimicach. Pokazywaliśmy - bardzo konkretnie - skąd byłyby słyszalne turbiny, jaki cień by rzucały. To są potrzebne informacje. Bo w końcu - czy chcemy mówić o tym, co o wiatrakach pisze się w internecie - czy o faktycznym projekcie? 

Jak długo chcielibyście rozmawiać?

Aż wyjaśnimy wszystkie wątpliwości i odpowiemy na wszystkie pytania. Myślę, że do końca roku. Nie będziemy forsować inwestycji na siłę. Chcemy dalej rozmawiać z mieszkańcami. Czasami to nie są łatwe rozmowy i rolą inwestorów jest brać w nich aktywny udział.

Dlaczego nie są łatwe?

Bo wokół takich inwestycji nazbierało się wiele zafałszowanych informacji. Poza tym ludzie czują, że pojawia się ktoś obcy w gminie, dzieje się coś nowego. To nie musi się podobać. Ta obawa w połączeniu z tym, co pisze się o farmach wiatrowych jest często źródłem emocji. I tracimy z oczu to co najważniejsze.

Zieloną energię? Bezpieczeństwo energetyczne?

Nie. To odległa perspektywa. To punkt widzenia państwa, może regionu. Mieszkańcy chcą wiedzieć co z tych wiatraków realnie będzie wynikać bezpośrednio dla nich. 

No właśnie! A co by im Pani powiedziała. Jak ich przekonała?

Ja mogę powiedzieć tyle, że zbudowaliśmy wiele farm. Wszystko to czego ludzie się obawiali zostało już dawno zapomniane. Wiatraki nie są tym, czym się straszyło. Są elementem krajobrazu, który na długo poprawia finanse samorządów. A proszę pamiętać - mieszkańców jest coraz mniej, starzeją się. Gminy będą musiały zapewnić wiele usług, państwo ich nie pokryje. Farmy oznaczają stabilność finansową dla budżetów gmin na dziesiątki lat. Tylko to mało kto widzi.

W Płotach mamy projekt, który może odmienić gminę. Dawałby każdego roku kilka milionów złotych podatku - przez 30, może 35 lat. Gdybyśmy zbudowali 16 wiatraków i panele słoneczne na 100 hektarach, gmina dostawałaby co roku co najmniej 5 milionów złotych.

Dużo. Możecie to udowodnić?

Jest tylko jeden sposób. Rzeczywistość i fakty - nie internet i plotki. Zbudowaliśmy siedem farm wiatrowych w 15 gminach. Odwiedziliśmy z radnymi z Płot gminę Krzęcin. Tam z podatków od turbin samorząd buduje nowe budynki gminne - remizę czy dom kultury, drogi, wodociągi i kanalizację. Gmina z roku na rok pnie się w rankingach, jeśli chodzi np. o poziom inwestycji w przeliczeniu na mieszkańca. No i nie ma tam problemów - ani z wartością nieruchomości ani hałasem, cieniem, oddziaływaniem na zdrowie i tak dalej.

Zabralibyście innych mieszkańców do takiej gminy? Może to z nimi trzeba rozmawiać o obawach?

Oczywiście. Nie mamy absolutnie nic do ukrycia. Warto to zobaczyć na własne oczy. 

Co się teraz dzieje w gminie Płoty? Podobno radni mogą powiedzieć „nie”.

W Płotach zbierano podpisy przeciwko wiatrakom. O naszym projekcie wypowiedziało się 14 procent dorosłych mieszkańców. Tylko jeżeli pytamy: „Czy chcesz nowej, dużej inwestycji w gminie?”, to często odpowiedź brzmi po prostu „nie”. Warto byłoby zadać dodatkowe pytania: Czy chcesz poprawy finansów gminy? Czy chcesz remontów dróg? Czy chcesz lepiej wyposażonej szkoły? A może po prostu: Jakie problemy w gminie chciałbyś rozwiązać, gdyby pojawiły się dodatkowe środki? Nie jest sztuką pytać, „Czy chcesz wiatraków”?

Co planujecie jako inwestor w obliczu braku zgody?

To co możemy - rozmawiać. Ważne, żeby decyzja Rady Miejskiej nie była powodowana presją. Jakakolwiek by nie była - niech będzie podjęta po spokojnej analizie, a nie na bazie siły krzyku. My jako PNE Polska nie działamy i nie chcemy działać wbrew mieszkańcom. Widzimy przestrzeń na kolejne spotkania, możemy zaproponować różne formy – np. dyżury w sołectwach. Czasami, kiedy na sali jest kilkadziesiąt osób, robi się chaotyczne. Nikt nie jest w stanie dowiedzieć się niczego. Chcielibyśmy zachęcać radnych do stworzenia przestrzeni do dalszych rozmów. Na decyzje przyjdzie czas.

Co konkretnie proponujecie?

Na pewno nie prosimy teraz radnych o start prac nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. W obecnej sytuacji jest na to po prostu za wcześnie. Potrzebujemy więcej czasu na rozmowy. Trzeba kolejnych spotkań - zwłaszcza w Bądkowie, Charnowie, Gościejewie, Łęcznej, Mechowie, Natolewicach, Potulińcu, Wicimicach i Wyszogórze. Jeżeli będziemy mieli możliwość przeprowadzenia konstruktywnych rozmów i nie będziemy się przekrzykiwać, to może uda się usłyszeć coś więcej niż „nie”. I to zwykle jest dobry początek dialogu. 

Czy mieszkańcy mogą mieć pewność, że nie będziecie ciągnąć tego w nieskończoność?

Jeśli do końca roku nie będzie dość poparcia, by radni mogli zgodzić się na uruchomienie procedury planistycznej, to przestaniemy o to wnioskować. Wtedy zapadnie decyzja o dalszych losach projektu.

Komentarze (7)

Poznaj opinie mieszkańców.

CZYTAJ OPINIE I KOMENTUJ PONIŻEJ

Dodaj komentarz. Pamiętaj! Szanujmy się, hejtowanie jest karalne!

PNE Polska

odpowiedz
28.01.2026 20:39

Szanowni Państwo, rozumiemy, że część mieszkańców czuje zmęczenie tematem farmy wiatrowej. Mówimy o dużej, widocznej inwestycji, która może powodować niepokój. To naturalne, że pojawiają się wątpliwości i padają mocne głosy krytyczne. Co jednak ważne - poza emocjami słyszymy konkretne pytania: o hałas, cień, odległości od zabudowań, możliwy wpływ na zdrowie czy wartość nieruchomości. To da się dziś policzyć, zmierzyć i porównać z doświadczeniami innych gmin i ich mieszkańców. Nie jest tajemnicą, że zależy nam na realizacji projektu - podobnie jak właścicielom gruntów, którzy decydują się na ich wydzierżawienie. Jednocześnie wiemy, że inwestycja dotyczy całej społeczności. Niektórzy z Państwa mogą mieć poczucie, że coś dzieje się poza kontrolą. Chcemy podkreślić, że wszystkie nasze działania są prowadzone jawnie. Wielokrotnie spotykaliśmy się z władzami, a następnie z mieszkańcami. Odpowiadamy na wszystkie zgłoszone pytania. Tam, gdzie potrzebne były dodatkowe analizy - przeprowadziliśmy je i omówiliśmy na dodatkowych spotkaniach. Słyszymy zarówno głosy poparcia, jak i sprzeciwu. Wierzymy, że w tej sytuacji najlepszą drogą jest rozmowa. Wiemy, że część osób z miejscowości wiejskich wyraża obawy. Traktujemy je poważnie. Dlatego sensowne wydają się nam kolejne spotkania w sołectwach, dyżury informacyjne oraz wyjazdy do gmin, które żyją z farm wiatrowych. Chcemy w każdym z sołectw objętych planem inwestycji pokazać konkrety. To nie muszą być formalne konsultacje prowadzone w oparciu o uchwałę Rady Miejskiej. Chętnie będziemy spotykać się z mieszkańcami wtedy, kiedy oni uznają to za stosowne i w takiej formie, jaka będzie dla mieszkańców dogodna. Proponujemy dać Władzom czas na spokojną decyzję, opartą na rzetelnych danych i rozmowie, a nie na emocjach. Farmy wiatrowe w Polsce nie powstają w oparciu o specustawy - finalnie to Rada Miejska podejmie decyzję na „tak”, czy na „nie”. Ważne, aby była to decyzja poprzedzona rzetelną debatą i wyjaśnieniem wszystkich wątpliwości.

aniao

odpowiedz
29.01.2026 12:48

Martwicie się o swoje otoczenie jednak radzę wyłączyć emocje i oprzeć dialog na faktach. Lokowanie wiatraków to naturalna konsekwencja odpowiednich warunków przestrzennych i wietrznych. Zamiast sprowadzać dyskusję do "My-ze wsi kontra Oni -z miasta" skupcie się na konkretach, a mianowicie na dyskusji na temat zysków i strat. My z miasta np. ponosimy straty w postaci hałasu i zanieczyszczenia powietrza spowodowanego ruchem drogowym, który jest bardziej intensywny niż na drogach na wsiach, a nie krzyczymy żeby nie budować dróg i limitować ilość pojazdów poruszających się po tych drogach. Gmina zyska potencjał do rozwoju dzięki podatkom z wiatraków do budżetu, tego samego budżetu z którego są realizowane również potrzeby mieszkańców wsi.

Przyszły Wyborca !!!

odpowiedz
29.01.2026 09:35

Drodzy radni, opinie mieszkańców którym stawiacie pod osiedlami te molochy są znane. Czy chcieli byście do końca życia widzieć takie ogromne konstrukcje pod nosem ? ( bo co to jest 800m) które wpływają niekorzystnie na zdrowie , szpecą krajobraz i nie ma to nic wspólnego z ekologią. Wy nie będziecie wiedzieli tego na co dzień !!!! Zawartości materialne nie zawsze są najważniejsze. Jeśli poprzecie ten projekt wyborcy wam tego nigdy nie zapomną.

Marzena

odpowiedz
27.01.2026 17:52

Jeżeli chodzi o te 14 procent mieszkańców to są ludzie w których miejscowościach chcą postawić właśnie wiatraki reszty Gminy to nie dotyczy ,ponieważ tam nie będzie wiatraków. Dlaczego na wiejskich terenach chce się stawiać to dziadostwo. Proszę stawiać je w samym mieście A zobaczymy czy ludzie na to pozwolą. I niech firmy nie kłamią, że jest to nie szkodliwe .... dla kasy zrobi się wszystko .Myslicue że ludzie na wsi są tak zacofani i można im wmówić wszystko ,nie niestety nie tym razem !!! Precz z wiatrakami !!!

Ten z 14 %

odpowiedz
27.01.2026 19:34

Ta firma od wiatraków to jak natręt i pasożyt. Ludzie gdzie miały stać wiatraki wypowiedzieli się że niechcą tego badziewia w pobliżu swoich domów, a oni dalej nękają.

27.01.2026 23:54

Dzięki pieniądzom "z wiatraków" mozna wiele zrobić np. poprawić estetykę i oświetlenie cmentarzy w gminie! 10 wiatraków na 1 cmentarz i nawet zmarli będa wdzięczni!

stąd

odpowiedz
27.01.2026 22:48

Gdybyście zbudowali 160 wiatraków i panele s. na 1000 ha, to gmina dostałaby co roku co najmniej 50 mln.. A gdyby tak jeszcze 10 x więcej tych cudów/badziewia/, to co najmniej 500 mln. BO TYLKO KASA SIĘ LICZY/dla inwestora/.A krajobraz i uprawy dla wiesniakow? tylko ważne?Jaka ta pani miła-dobrze wyszkolona i b.zaangażówana. Na pewno ziemie przodkow zabudowała od miedzy do miedzy panelami i ma w ogródku co najmniej pięc wiatraków.Najładniejsze krajobrazyi dobre ziemie uprawne zasyfiają tymi zlomami.