Tu pamięć nigdy nie schodzi z boiska. W Karnicach pamiętają o Grzegorzu Frycie [RELACJA]

2026-01-24 13:20
Tomasz Krupecki
2026-01-24 13:20

To nie jest zwykły turniej. To historia pamięci, przyjaźni i sportowych emocji, które od ponad dwóch dekad wracają do Karnic. Dziś po raz 22. odbywa się Memoriał imienia Grzegorza Fryta — najstarszy turniej sportowy w regionie. Na parkiecie rywalizują drużyny, ale na trybunach wciąż żywa jest pamięć o człowieku, którego imię łączy ludzi do dziś.

Komentarze (3)

Poznaj opinie mieszkańców.

CZYTAJ OPINIE I KOMENTUJ PONIŻEJ

Dodaj komentarz. Pamiętaj! Szanujmy się, hejtowanie jest karalne!

Mieszkaniec

odpowiedz
24.01.2026 16:45

Był super zawodnikiem o pseudonimie kigen tak wołaliśmy na Grześka super człowiek warto to dla jego pamięci super czasy były z nim

J A

odpowiedz
24.01.2026 22:48

Grałem z Grześkiem(Keagenem) w Płotach 2 sezony w IV lidze i okręgówce. Zawsze będę go miło wspominał - człowiek dusza towarzystwa, jak się to mówi. Jako zawodnik był niezmiernie waleczny, można go porównać obecnie do N. Kante. Wszędzie go było pełno, takie żywe srebro. Chłopak nie do zabiegania. Graliśmy też przeciwko sobie, jak wrócił do Bizona. Był bardzo niewygodnym przeciwnikiem. Ciężko było z nim wygrać pojedynek 1 na 1. Bardzo dobrze bronił dostępu do własnej bramki. Potrafił też zaskoczyć bramkarza strzałem z dystansu.Człowiek żyje dopóty, dopóki ludzie go pamiętają.

J A

odpowiedz
24.01.2026 23:54

Ciąg dalszy........ Grzesiek był skromnym, nieśmiałym chłopakiem. Po meczu czasami był grill, wypiło się piwo itd. Wtedy Grzesiek stawał się duszą towarzystwa. Opowiadał dowcipy, trudno go było przegadać. Nie grał dla pieniędzy. Z Cerkwicy dojeżdżał z drugim Grześkiem i Robertem wspólnie jednym samochodem. Czasami przyjeżdżał swoim autem. Brał z klubu jedynie raz na miesiąc przysłowiową stówę za paliwo. Pewnie jeszcze dokładał do interesu. Teraz byle grajek, który kilka razy prosto kopnie piłkę woła 2 - 3 tysiące za granie w okręgówce i zdarza się, że jeszcze w niższej lidze.Ktoś powie... takie czasy! Pamiętam jak w jednej sytuacji podczas meczu Pucharu Kuriera Grzesiek w ferworze gry sfaulował przeciwnika. Tamten w odwecie uderzył Grześka otwartą dłonią prosto w twarz.(obecnie jest on burmistrzem). Co zrobił Grzesiek? Nawet nie zareagował. Sędzia dał czerwoną kartkę i tak się skończyło. Właśnie taki był Keagen. Uosobienie spokoju, a z drugiej strony dusza towarzystwa.