Razem od ponad 50 lat. Od klubu „Mrowisko” aż po Złote Gody!

2026-02-14 9:15
Karol Szumny
2026-02-14 9:15

Ich historia zaczęła się w gryfickim klubie „Mrowisko” przy ul. Rapackiego – miejscu, które dla wielu mieszkańców było kiedyś przestrzenią spotkań, rozmów i młodzieńczych emocji. Dla państwa Ireny i Stanisława Dębickich był to początek ich wspólnej drogi. Dziś, po ponad pięćdziesięciu latach razem, wciąż z uśmiechem wracają do tamtego wieczoru. W walentynki rozmawiamy z nimi o miłości, wspomnieniach i receptach na udane małżeństwo.

ZDJĘCIE 3 z 4

Był 13 grudnia 1972 roku. Koleżanka pani Ireny Dębickiej obchodziła w tym dniu urodziny. Z tej okazji zaprosiła znajomych do klubu „Mrowisko” w Gryficach, który mieścił się przy ul. Rapackiego.

- To były urodziny mojej koleżanki. Ona miała chłopaka, który kolegował się z moim mężem. Spotkaliśmy się wszyscy w „Mrowisku” i tak się poznaliśmy – wspomina pani Irena w rozmowie z reporterem SUPERPORTALU24. Tamtego dnia nic nie zapowiadało, że zwykłe towarzyskie spotkanie przerodzi się w historię na całe życie. Po imprezie pan Stanisław odprowadził panią Irenę do domu i wtedy coś „zaiskrzyło”.

Od tego momentu zaczęli się regularnie spotykać. Były spacery po Gryficach, wspólne rozmowy i wyjścia. Jak mówi pani Irena, sześcioletnia różnica wieku nie miała żadnego znaczenia. Liczyło się to, że dobrze czuli się w swoim towarzystwie i potrafili ze sobą rozmawiać.

Państwo Dębiccy ślub wzięli 13 lipca 1974 roku. W 2024 roku obchodzili 50-lecie pożycia małżeńskiego, czyli Złote Gody. Pamiątkowy medal w imieniu Prezydenta RP wręczył im Burmistrz Gryfic.

- W dniu naszego ślubu była bardzo ładna pogoda – wspomina pani Irena. – A sala była pełna ludzi – dodaje pan Stanisław. Ten dzień zapadł im w pamięć jako wyjątkowy, pełen wzruszeń i rodzinnej atmosfery. Był początkiem nowego etapu – już nie tylko wspólnych spacerów, ale wspólnego życia z wszystkimi jego obowiązkami i wyzwaniami.

Jeszcze w tym samym roku, w grudniu, na świat przyszedł ich syn. - Szybko poszło – uśmiecha się pani Irena. – Ale nie wstydzimy się tego. Podeszliśmy do tego bardzo odważnie i rozsądnie – zaznacza.

Po ośmiu miesiącach od ślubu państwo Dębiccy poszli na swoje. Jak mówią, nie było to łatwe, bo wszystko trzeba było wypracować samodzielnie.

- Wychodziłem rano do pracy, a wracałem wieczorem. Do tego budowa, a później urządzanie domu – wspomina pan Stanisław. Praca zawodowa, obowiązki domowe i wychowanie dziecka wymagały determinacji. Nigdy jednak nie prosili nikogo o pieniądze. - Każdy grosz był przemyślany i dobrze wykorzystany – zaznacza pani Irena. Wkrótce na świat przyszła także córka państwa Dębickich.

- Jesteśmy bardzo dumni z naszych dzieci. Są dobrze wychowane i cieszymy się, że „wyszli na ludzi” – mówią małżonkowie. Dziś mają dwoje wnucząt, które są dla nich źródłem ogromnej radości. Czas spędzony z rodziną to dla nich największa wartość.

Jak wygląda ich codzienność po tylu latach? - Dla mnie najważniejsze jest bycie ze sobą, niezależnie od miejsca. Lubimy też odwiedzać dzieci i wnuki. A czasami wystarczy po prostu usiąść obok siebie, bez słów, i po prostu być – mówią małżonkowie.

Zapytaliśmy też państwa Dębickich o receptę na udane małżeństwo. Jak mówią, najważniejsza jest rozmowa i wspólne rozwiązywanie problemów.

- Trzeba ze sobą rozmawiać. Jak się jest razem, to jest łatwiej. Nie można uciekać od trudnych spraw. Trzeba je rozwiązywać razem. Wiadomo, że pojawiają się kłótnie, ale kluczowy jest spokój – odpowiadają nasi rozmówcy.

Plany na przyszłość są proste. - Najważniejsze, żeby zdrowie było – mówi pani Irena. Małżonkowie trzymają też kciuki za wnuki i z nadzieją patrzą w przyszłość. – Cieszymy się, że udało nam się pokonać wszystkie przeciwności losu. Oby było tak dalej dobrze – dodają nasi rozmówcy.

Historia państwa Dębickich pokazuje, że trwały związek nie buduje się wielkimi deklaracjami, lecz codzienną pracą, rozmową i wzajemnym wsparciem. A wszystko zaczęło się od jednego grudniowego spotkania w „Mrowisku” i iskry, która nie zgasła przez ponad pół wieku.


Czytaj również: 60 lat razem. Państwo Szewłoga walentynki mają przez cały rok

Komentarze (1)

Poznaj opinie mieszkańców.

CZYTAJ OPINIE I KOMENTUJ PONIŻEJ

Dodaj komentarz. Pamiętaj! Szanujmy się, hejtowanie jest karalne!

wiesław /perek/

odpowiedz
14.02.2026 12:24

serdecznie pozdrawiam też bywałem w Mrowisku zaliczenie five było obowiązkowe, było ciasno ale super.Stanisław o ile dobrze pamiętam mieszkał na Starogrodzkiej. Ja 30 lat mieszkałem na Wojska Polskiego.