Złośliwość Rzeczy Martwych z debiutanckim albumem „Coś innego”
Po latach tworzenia, koncertowania i dopracowywania kolejnych utworów przyszedł moment, na który czekali od dawna. Zespół Złośliwość Rzeczy Martwych, tworzony przez pochodzących z Trzebiatowa Kamila Bąka i Michała Kubackiego, wydał debiutancki album „Coś innego”. To dziesięć autorskich kompozycji, które – jak sami mówią – są zapisem kawałka ich życia.
Za projektem stoją pochodzący z Trzebiatowa muzycy – Kamil Bąk, obecnie mieszkający w Gryficach, oraz Michał Kubacki, dziś związany z Kołobrzegiem. Tworzony przez nich zespół Złośliwość Rzeczy Martwych właśnie zaprezentował swój debiutancki album „Coś innego”. Znalazło się tam dziesięć autorskich utworów, które – jak podkreślają artyści – powstawały przez wiele lat i są zapisem ich muzycznej drogi.
Moment, w którym do ich rąk trafiły pierwsze egzemplarze gotowej płyty, był zwieńczeniem długiej pracy i wywołał ogromne emocje. Muzycy nie ukrywają, że jeszcze przed otwarciem pudełka towarzyszyła im ekscytacja, jakiej dawno nie przeżywali.
- Otwieraliśmy ją z wręcz dziecięcą ekscytacją. To uczucie, kiedy odfoliowujesz płytę, nad którą pracowaliśmy prawie rok, jest czymś niesamowitym. Gdy zobaczyliśmy design i wszystkie szczegóły, po prostu świeciły się nam oczy jak małym dzieciom. Jesteśmy ogromnie dumni z tego projektu – opowiadają w rozmowie z reporterem SUPERPORTALU24 Michał Kubacki i Kamil Bąk.
Choć bezpośrednie prace nad albumem trwały około roku, sami artyści podkreślają, że historia wielu utworów rozpoczęła się znacznie wcześniej. Niektóre kompozycje dojrzewały przez lata, a ich pierwsze wersje powstały jeszcze w czasach młodości.
- Można powiedzieć, że nawet więcej niż rok. Pomysły na niektóre utwory rodziły się ponad dwa lata temu, a są też takie, których początki sięgają nawet piętnastu lat. To po prostu kawał naszego życia – mówi Kamil Bąk.
Na albumie znalazło się dziesięć autorskich utworów. Część z nich narodziła się jeszcze wtedy, gdy obaj muzycy byli uczniami liceum i spotykali się po lekcjach, by wspólnie pisać teksty oraz tworzyć pierwsze kompozycje. Po latach wrócili do tych pomysłów, nadając im nowe brzmienie, a obok nich umieścili również zupełnie nowe utwory.
- Wszystkie utwory są nasze, stworzone od zera. W dużej mierze powstawały w domowych warunkach. Jeśli chodzi o muzykę, to właśnie jest „coś innego”. Łączymy rap, rock i reggae w różnych proporcjach – podkreślają muzycy.
Tytuł płyty również nie pojawił się przypadkiem. Jak wspominają artyści, zrodził się spontanicznie podczas jednego z wyjazdów na koncert. Szybko uznali, że właśnie te dwa słowa najlepiej oddają charakter ich twórczości i kierunek, w którym chcą podążać.
- Padł pomysł: „A może nazwijmy tę płytę „Coś innego”?. Chcieliśmy stworzyć coś, czego nie da się łatwo zaszufladkować. Zależało nam też na tym, żeby był to powiew świeżości – opowiadają nasi rozmówcy.
Muzycy od blisko dwóch lat regularnie występują na koncertach. Jak przyznają, właśnie bezpośredni kontakt z publicznością był dla nich najlepszym sprawdzianem, czy materiał przygotowywany na album trafia do odbiorców. To reakcje słuchaczy miały utwierdzić ich w przekonaniu, że obrali właściwy kierunek.
- Te utwory zdały najtrudniejszy egzamin. Kiedy widzimy iskierki w oczach ludzi albo to, że zaczynają poruszać się do naszej muzyki, wiemy, że to działa i że idziemy w dobrym kierunku – podkreślają.
Debiutancki album ma być dla zespołu początkiem kolejnego etapu działalności. Artyści zwracają również uwagę na to, że cały projekt powstał niezależnie – bez wsparcia dużych wytwórni i profesjonalnych studiów nagraniowych. Ich zdaniem właśnie to nadaje płycie wyjątkowy charakter.
- To coś, co musiało się wydarzyć i otwiera przed nami nowy rozdział. Warto sięgnąć po tę płytę nie tylko dla muzyki, ale także dla tekstów, które niosą konkretne treści. W czasach sztucznej inteligencji i masowej produkcji chcemy pokazać, że wciąż warto wspierać muzyczne rękodzieło. Ta płyta została stworzona od podstaw własnymi siłami – bez wielkich studiów, sponsorów i technologii, która wyręcza artystów – podsumowują Michał Kubacki i Kamil Bąk.
Album „Coś innego” można zamówić za pośrednictwem strony zlosliwoscrzeczymartwych.pl.


Komentarze (1)
Poznaj opinie mieszkańców.
Dodaj komentarz. Pamiętaj! Szanujmy się, hejtowanie jest karalne!
Mic
odpowiedzWszystkiego dobrego chłopaki, powodzenia, super muza.
Odpowiedz. Szanujmy się, hejtowanie jest karalne!