My nikogo nie spaliliśmy
– Jak można tak kłamać? – pyta pani Elżbieta Mruk. Razem z mężem, panem Stanisławem, stanowczo zaprzeczają, by mieli jakikolwiek związek z pożarem. – My nikogo nie spaliliśmy. Niestety próbuje się to w ten sposób przedstawić – podkreślają małżonkowie.
Państwo Elżbieta i Stanisław Mruk są właścicielami połowy domu w Drozdówku (gm. Karnice), który 2 stycznia doszczętnie spłonął. O tragedii informowaliśmy już na naszym portalu. W wyniku pożaru dach nad głową straciło siedem osób zamieszkujących jedną część budynku. Druga część, należąca do państwa Mruków, również uległa zniszczeniu, choć nikt tam na stałe nie mieszkał. Właściciele przechowywali tam stare meble, a w przylegającej stajni trzymali konie.
Relacja pogorzelców i zbiórka na odbudowę
Po tragedii nasz reporter spotkał się z rodziną, która zamieszkiwała spaloną część domu i straciła dorobek życia. W rozmowie udział wzięli m.in. Robert Mruk, Marian Mruk oraz Sandra Mruk. To właśnie oni wraz z rodzinami mieszkali w budynku i uruchomili zbiórkę na jego odbudowę. Na miejscu opowiedzieli o dramatycznej ucieczce z płonącego domu.
Podczas rozmowy reporter zapytał, czy wiedzą, co mogło być przyczyną pożaru. W odpowiedzi pan Robert Mruk stwierdził, że „na podstawie filmów i zdjęć wynika, iż pożar powstał po tamtej stronie budynku”, czyli w części niezamieszkałej. Taką informację podaliśmy w publikacji. Czytaj: Uciekali z płonącego domu, teraz nie mają gdzie wracać. Ruszyła pomoc dla pogorzelców
„To kłamstwo” – reagują właściciele drugiej części
Po ukazaniu się artykułu do redakcji zgłosili się państwo Elżbieta i Stanisław Mruk, zarzucając, że przedstawiona została tylko jedna strona sporu. Ich zdaniem sugerowanie, że pożar mógł wybuchnąć w ich części budynku, jest nieprawdziwe i krzywdzące.
– Jak mogło się zapalić z mojej strony, skoro od 20 lat nie ogrzewam tego budynku i nie korzystam tam z prądu? – mówi pan Stanisław.
Jak twierdzą małżonkowie, dwa dni przed pożarem doszło do zapalenia się komina w zamieszkałej części domu. Zamiast wezwać straż pożarną i kominiarza, mieszkańcy ugasili ogień na własną rękę, a potem ponownie zaczęli ogrzewać mieszkania, mimo popękanego komina – relacjonuje pan Stanisław. Jego zdaniem temperatura w kominie mogła przekraczać tysiąc stopni.
Pan Stanisław twierdzi również, że po informacji o pożarze komina przyjechał na miejsce i przez około trzy godziny pomagał w jego gaszeniu. – Nie przypuszczałem, że po moim wyjściu piec będzie ponownie używany bez kontroli kominiarza – dodaje. Dwa dni później cały budynek spłonął.
- Najbardziej denerwuje nas to, że wymyśla się przyczynę pożaru i obarcza nas winą. To może skutkować odmową wypłaty odszkodowania przez ubezpieczyciela. Nie możemy pozwolić sobie na takie oczernianie – podkreślają właściciele niezamieszkałej części domu.
Pogorzelcy: „Nikt nikogo nie oskarża”
O komentarz w sprawie nowych informacji poprosiliśmy również mieszkańców spalonej części budynku, którzy obecnie mieszkają w Pogorzelicy, w lokalu użyczonym przez pracodawcę pani Sandry. Rodzina potwierdziła, że pożar komina rzeczywiście miał miejsce i że nie wezwano straży pożarnej, ponieważ – jak twierdzą – nie był to pierwszy taki przypadek i poradzili sobie sami.
Zdaniem pana Roberta Mruka piec został przez niego odpowiednio wygaszony i sprawdzony przed ponownym rozpaleniem. On oraz pozostali członkowie rodziny nadal uważają, że pożar rozpoczął się w drugiej części budynku, co – według nich – wynika ze zdjęć i filmów, które wykonali podczas pożaru.
– Nikt nikogo nie oskarża. Przyczynę pożaru ustali biegły z zakresu pożarnictwa oraz policja. Jeśli biegły stwierdzi, że pożar wybuchł z naszej winy, to my nie będziemy z tym dyskutować. Poczekajmy na opinię fachowców. A pan Stanisław niech nie mówi, że nie używa prądu od 20 lat, bo to nieprawda. Prąd był używany w całym jego gospodarstwie. Dopiero po pożarze został odłączony - mówi w rozmowie z reporterem SUPERPORTALU24 Robert Mruk.
Na zdjęciu: Rodzina państwa Mruków – pogorzelcy z Drozdówka
Mimo rodzinnego sporu pomoc jest potrzebna, bo pogorzelcy stracili cały dorobek życia – trwa zbiórka na odbudowę domu, do której link znajduje się [TUTAJ – LINK DO ZBIÓRKI].