Zabytkowy dzwon zniknął bez śladu. Sprawdziliśmy kulisy tajemniczej kradzieży
Zabytkowy dzwon znajdujący się na wieży Nowego Zamku w Płotach zniknął bez śladu. Policja szuka sprawcy, a mieszkańcy zastanawiają się, jak to w ogóle możliwe. „Ktoś musiał dobrze znać ten teren” – słyszymy na miejscu. Burmistrz Płotów zaapelował do lokalnej społeczności o pomoc w odnalezieniu zabytku. O komentarz poprosiliśmy również eksperta z tej dziedziny, który za pośrednictwem naszej redakcji kieruje do złodzieja nietypową radę.
W Płotach nie wszyscy jeszcze wiedzą o kradzieży. W czwartkowe przedpołudnie z mieszkańcami rozmawiał reporter SUPERPORTALU24. Niektórzy przyznawali, że nie wiedzieli nawet, że taki dzwon znajduje się na wieży zamkowej. - Ktoś musiał dobrze znać ten teren, skoro wiedział, jak się tam dostać – powiedziała jedna z mieszkanek.
Byli jednak też tacy, którzy słyszeli o zaginionym dzwonie i ubolewają, że doszło do kradzieży. Pan Henryk, mieszkaniec Płotów, uważa, że mogła się tego dopuścić przebywająca często w tamtej okolicy młodzież.
- Dla mnie to niepojęte, że do takiej kradzieży w ogóle doszło. To bardzo zuchwała kradzież. Ktoś musiał tam wejść i go zabrać. Przecież ten dzwon to nasza pamiątka. To historia Płotów – uważa nasz rozmówca.
W kradzież nie dowierza również włodarz Gminy Płoty, Szymon Klimko. Jak relacjonuje w rozmowie z naszym reporterem, o sprawie dowiedział się od konserwatora płotowskiego zamku, który zauważył otwartą skrzynkę elektryczną, a po chwili również brak kinkietów. Gdy wszedł na dzwonnicę zamku, okazało się, że zniknął również zabytkowy dzwon.
- Ta sytuacja bardzo mnie zdenerwowała, bo dla mieszkańców ten dzwon ma dużą wartość niematerialną. Ma bogatą historię – wcześniej znajdował się w starym kościele, skąd został przeniesiony do Nowego Zamku. To część historii naszego miasta i bardzo byśmy chcieli, żeby dzwon wrócił na swoje miejsce – podkreśla burmistrz Szymon Klimko.
Do kradzieży doszło w czasie, gdy Gmina Płoty stara się o pozyskanie środków z Funduszy Norweskich na remont Nowego Zamku. Tym bardziej zniknięcie zabytkowego dzwonu jest dla samorządu przykrą i niepokojącą sytuacją. Sprawą zajmuje się już policja.
- W powyższej sprawie zostało złożone zawiadomienie na okoliczność kradzieży mienia. W związku z tym policja zabezpieczyła w tej sprawie dowody i wystąpiła też o informacje dotyczącą przedmiotu zgłoszonego przestępstwa do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Na tę chwilę dla dobra powadzonego postępowania nie udzielamy więcej informacji – poinformowała nas asp. szt. Agnieszka Podgórska, zastępca oficera prasowego KPP w Gryficach.
W sprawę kradzieży zaangażował się też podinsp. dr Marek Łuczak, funkcjonariusz Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie, który pełni funkcję wojewódzkiego koordynatora ds. przeciwdziałania przestępczości przeciwko zabytkom i dziedzictwu narodowemu. Mundurowy ma duże doświadczenie w tego typu sprawach – w trakcie swojej służby odnalazł i odzyskał kilkaset skradzionych zabytków i dzieł sztuki na terenie Polski i Europy.
- O kradzieży dzwonu dowiedziałem się od miejscowych policjantów. Dzisiaj byliśmy w Płotach i jeszcze raz dokładnie obejrzeliśmy miejsce kradzieży. W najbliższych dniach dzwon zostanie zarejestrowany jako utracony w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego – przekazuje w rozmowie z reporterem SUPERPORTALU24 podinsp. dr Marek Łuczak.
- Z informacji, które posiadam, wynika, że dzwon pochodzi z 1643 roku. Ufundowany został przez Hansa i Ewalda Blücherów. Pochodzi prawdopodobnie albo z nieistniejącego już kościoła, albo ze Starego Zamku w Płotach. W 1912 roku dzwon przeniesiono do Nowego Zamku w Płotach, gdzie pełnił funkcję wybijania pełnych godzin – tłumaczy ekspert.
Nasz rozmówca – jak sam przyznaje – dziwi się, że ktoś ukradł taki dzwon. Jak mówi, jego sprzedaż będzie praktycznie niemożliwa. Jedynym motywem takiej kradzieży jest według niego po prostu ludzka głupota.
- Na miejscu tej osoby zwróciłbym ten dzwon i zostawił gdzieś pod urzędem czy innym miejscu. Ten dzwon nie nadaje się na sprzedaż. Jest on wykonany ze spiżu, więc przetopienie go nie ma najmniejszego sensu. A druga sprawa, dzwon w najbliższych dniach będzie we wszystkich bazach i rejestrach, więc na pewno się o tym dowiemy – podkreśla Marek Łuczak.
Funkcjonariusz odniósł się też do pojawiających się głosów dotyczących zabezpieczenia zabytku. Jak tłumaczy, dzwon nie był dużych rozmiarów, dlatego jego wyniesienie nie musiało stanowić większego problemu.
- Dzwon miał wymiary 30 na 37 centymetrów. To tak naprawdę niewielka sygnałówka. Jedna osoba by go mogła z łatwością zdjąć. Myślę, że nie można mieć tutaj do nikogo pretensji. Zamek był dobrze zabezpieczony. Sprawca najprawdopodobniej po prostu pokonał okno i dostał się do środka – wyjaśnia mundurowy.
Policjant zapewnia, że ustalenie sprawcy kradzieży jest kwestią czasu. Z kolei burmistrz Płotów zapowiada, że gmina uhonoruje osobę, która pomoże odnaleźć dzwon. O kolejnych ustaleniach będziemy informować na łamach SUPERPORTALU24.
Komentarze (5)
Poznaj opinie mieszkańców.
Dodaj komentarz. Pamiętaj! Szanujmy się, hejtowanie jest karalne!
Mieszkaniec Gryfic
odpowiedzTego dzwonu nikt nie ukradł na złom. Napewno po to żeby przechandlować za granicą .
Odpowiedz. Szanujmy się, hejtowanie jest karalne!
PGR
odpowiedzW Płotach były dwie atrakcje, stacja MOYA i dzwon który właśnie zajebali.
Odpowiedz. Szanujmy się, hejtowanie jest karalne!
Kos
odpowiedzOSP go znajdzie.
Odpowiedz. Szanujmy się, hejtowanie jest karalne!
jan
odpowiedzlekki nie byl, moze pudzian grasuje w okolicy??
Odpowiedz. Szanujmy się, hejtowanie jest karalne!
Tadeo
Czytaj tekst powyżej. Dzwon o tych wymiarach wyniesie średnio silny facet, no w porywach nawet moja żona.