Zostali z niczym w samym środku żniw. Ogień strawił niemal wszystko
Państwo Anna i Paweł Nowakowie z Górzycy w gminie Gryfice w jednej chwili stracili sprzęt, na którym opierało się funkcjonowanie ich gospodarstwa. W nocy z 16 na 17 lipca pożar doszczętnie zniszczył wiatę wraz z pojazdami i maszynami wykorzystywanymi podczas prac rolniczych. Bliscy i przyjaciele uruchomili internetową zbiórkę, która ma pomóc rodzinie odbudować choć część utraconego dobytku.
Do pożaru doszło pod koniec ubiegłego tygodnia w okolicznym Borzęcinie. To właśnie tam państwo Anna i Paweł Nowakowie z Górzycy prowadzą gospodarstwo rolne. Ogień objął wiatę, w której znajdowały się pojazdy oraz sprzęt niezbędny do codziennej pracy, szczególnie teraz, w okresie żniw.
Jak opowiadają nam poszkodowani, wszystko zaczęło się od telefonu w środku nocy. Początkowo nic nie wskazywało na to, że skala zniszczeń będzie aż tak ogromna.
- Około godziny 2:20 dostałam telefon od kuzynki, że pali się kurnik. Zerwaliśmy się szybko, mąż pierwszy pojechał, ja zaraz za nim. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, okazało się, że to nie kurnik, tylko cała wiata ze sprzętem. W środku był bus, ciągnik z ładowaczem i samochód ciężarowy Scania, ale też paleciarka, heblarka i materiały do budowania altanek. Uratował się jedynie kombajn zbożowy, bo kilka dni wcześniej mąż go remontował do żniw i całe szczęście stał poza wiatą – opowiada w rozmowie z reporterem SUPERPORTALU24 pani Anna.
- Kuzynka zawiadomiła straż, ale kiedy przyjechałam, zadzwoniłam jeszcze raz i powiedziałam, że to nie kurnik, tylko wiata ze sprzętem rolniczym. Nie było już czego ratować. Ogień był tak duży, że musiało się to palić już dobre dwie godziny. To był po prostu jeden wielki ogień – wspomina mieszkanka.
Pożar przyszedł w najgorszym możliwym momencie. Przed rodziną teraz intensywny okres żniw, a większość maszyn i pojazdów, które służyły do codziennej pracy, została zniszczona. Uratował się jedynie wspomniany kombajn, który kilka dni wcześniej został wyprowadzony spod wiaty na czas remontu.
- To właściwie jedyne, co nam zostało. Dzięki temu będziemy mogli jeszcze funkcjonować. Będziemy kosić na usługi. Drugim samochodem będziemy wozić płody rolne do skupu i pomagać innym rolnikom. Później będziemy musieli po prostu dawać sobie radę – mówi pani Anna.
Od pierwszych godzin po tragedii rodzina mogła liczyć na ogromne wsparcie najbliższych. W pomoc zaangażowali się przyjaciele, rodzina oraz znajomi, którzy nie tylko pomagają w porządkowaniu pogorzeliska, ale również uruchomili internetową zbiórkę. To właśnie dzięki niej pani Anna i pan Paweł mają nadzieję stopniowo odbudować gospodarstwo.
- Dzięki naszym przyjaciołom, rodzinie i koleżankom z zespołu Tarantule, które pomogły utworzyć zbiórkę, udaje nam się wszystko sprzątać i wywozić. Jesteśmy ogromnie wdzięczni za każdą pomoc – podkreślają nasi rozmówcy.
Każdy, kto chciałby wesprzeć rodzinę w odbudowie gospodarstwa po pożarze, może przekazać dowolną kwotę za pośrednictwem internetowej zbiórki: Pomóżmy stanąć na nogi po tragicznym pożarze
Komentarze (0)
Poznaj opinie mieszkańców.
Dodaj komentarz. Pamiętaj! Szanujmy się, hejtowanie jest karalne!