Przez lata budowali firmę od podstaw. Jednej nocy stracili wszystko

2026-08-13 17:31
Karol Szumny
2026-08-13 17:31

Jedna noc wystarczyła, by stracili miejsce, które przez lata budowali od podstaw. W pożarze hali produkcyjnej w Trzebiatowie spłonęły maszyny, materiały oraz gotowe już schody, które w najbliższych dniach miały trafić do klientów. Zakład należał do Marcina i Agnieszki Nowakowskich, właścicieli znanej w Trzebiatowie i okolicach firmy „Jaś Schody”. Rodzina uruchomiła zbiórkę charytatywną i prosi o wsparcie.

ZDJĘCIE 6 z 11

Do pożaru doszło w nocy z soboty na niedzielę w Trzebiatowie. Ogień objął halę produkcyjną, a akcja strażaków trwała przez wiele godzin. W kulminacyjnym momencie w działaniach brało udział 16 zastępów straży pożarnej.

Czytaj: Spłonęła hala produkcyjna. 16 zastępów straży pożarnej walczyło z ogniem

W hali swoją działalność prowadziła znana w Trzebiatowie i okolicach firma „Jaś Schody”, należąca do Marcina i Agnieszki Nowakowskich. Właściciele o pożarze dowiedzieli się około godziny 1:50.

- Jeszcze nie spaliśmy, był weekend, więc korzystaliśmy z wolnego. Około 1:50 dostałem telefon od znajomego strażaka, że pali się nasza hala. W ciągu kilku minut zebraliśmy się i pojechaliśmy na miejsce. To, co zobaczyliśmy, to po prostu była katastrofa. Nie da się tego opisać słowami – opowiada Marcin Nowakowski w rozmowie z reporterem SUPERPORTALU24.

Pan Marcin ze stolarstwem związany jest od blisko 30 lat. Zaczynał od skromnego warsztatu, później zdobywał doświadczenie zarówno w Polsce, jak i za granicą. Z czasem rozwijał własną działalność, inwestując w kolejne maszyny i zwiększając możliwości zakładu. Tak powstała firma „Jaś Schody”. Jej nazwa pochodzi od pseudonimu pana Marcina, znanego wśród znajomych właśnie jako „Jaś”. Z biegiem lat niewielka działalność coraz bardziej się rozwijała. Przybywało klientów i zamówień, a firma inwestowała w nowoczesny sprzęt potrzebny do produkcji.

- Zawsze stawiałem na jakość i zadowolenie klienta. Ktokolwiek przyszedł, zawsze mu pomogliśmy czy doradziliśmy. Mieliśmy mnóstwo zamówień. Kupiliśmy nawet specjalistyczne maszyny CNC, które pozwoliły nam zautomatyzować produkcję – dodaje Marcin Nowakowski.

Po pożarze hala nie nadaje się już do dalszego użytkowania i będzie musiała zostać rozebrana. W środku spłonęły maszyny, narzędzia i materiały. Ogień zniszczył również gotowe schody, które w tym tygodniu miały zostać dostarczone klientom.

Pożar oznacza poważne problemy nie tylko dla właścicieli. Firma zatrudniała pracowników, którzy z dnia na dzień również stracili swoje miejsce pracy. - Wszyscy czuliśmy się tu jak rodzina – mówi Marcin Nowakowski.

Właściciele „Jaś Schody” wiedzą, że odbudowanie tego, na co pracowali przez lata, nie będzie możliwe od razu. Chcą jednak jak najszybciej wrócić do pracy, nawet w znacznie mniejszym zakresie. Potrzebny jest przede wszystkim zakup podstawowych maszyn i narzędzi, które pozwolą ponownie realizować pierwsze zlecenia. Rodzina musi również znaleźć nowe miejsce – halę lub inny obiekt, w którym będzie mogła wznowić działalność.

W tej sytuacji uruchomiona została zbiórka na odbudowę firmy. Jak mówią państwo Nowakowscy, przez lata sami starali się wspierać lokalne inicjatywy i osoby, które znalazły się w trudnej sytuacji. Często robili to anonimowo, bez rozgłosu i bez oczekiwania czegokolwiek w zamian. Teraz sami potrzebują pomocy.

Zebrane środki mają pozwolić przede wszystkim na zakup niezbędnego sprzętu i stopniowy powrót do pracy. Rodzina liczy, że krok po kroku uda się odbudować to, co zabrał pożar. Jednocześnie dziękuje wszystkim za wsparcie i dobre słowo w tym trudnym dla nich czasie.

Zbiórkę dla można wesprzeć tutaj: https://zrzutka.pl/79zt86

Komentarze (0)

Poznaj opinie mieszkańców.

CZYTAJ OPINIE I KOMENTUJ PONIŻEJ

Dodaj komentarz. Pamiętaj! Szanujmy się, hejtowanie jest karalne!