19-letni Maciej został dawcą szpiku. Pomógł choremu na drugim końcu świata
19-letni mieszkaniec naszego powiatu – Maciej Kaczmarek – został dawcą szpiku. Jego komórki trafiły do obywatela Kolumbii, dając mu szansę na zdrowie i życie. W rozmowie z naszym reporterem 19-latek opowiada, jak wygląda sam zabieg oddawania szpiku, jak czuje się z faktem, że mógł komuś uratować życie i zachęca do rejestracji w bazie DKMS, bo – jak sam przyznaje – to nic nie kosztuje, a ma ogromne znaczenie.
Maciej Kaczmarek jest mieszkańcem Płotów i uczniem tutejszego Zespołu Szkół im. Wincentego Witosa. W tym roku będzie zdawać maturę. Ma jednak już za sobą coś znacznie ważniejszego – został dawcą szpiku i pomógł uratować życie drugiego człowieka.
Wszystko zaczęło się w marcu ubiegłego roku, kiedy w szkole w Płotach zorganizowano wydarzenie, podczas którego można było zarejestrować się w bazie DKMS – międzynarodowym rejestrze potencjalnych dawców szpiku kostnego dla osób chorych na nowotwory krwi.
- W naszej szkole organizowano takie wydarzenie. Moja dziewczyna była już w bazie DKMS i dużo mi o tym opowiadała. Postanowiłem też się zarejestrować. Długo nie musiałem czekać, bo pod koniec października otrzymałem telefon, że mam biorcę i mogę oddać szpik – opowiada Maciej Kaczmarek w rozmowie z reporterem SUPERPORTALU24.
Przedstawicielka fundacji zapytała wówczas 19-latka, czy chce oddać szpik. Maciej oczywiście się zgodził. Nazajutrz otrzymał terminy badań, które musiał wykonać przed głównym zabiegiem. Niestety w międzyczasie stan biorcy się pogorszył, w związku z czym konieczne było przesunięcie zabiegu. Jakiś czas później sytuacja się ustabilizowała i mieszkaniec Płotów mógł wykonać już pierwsze badania.
- Na początku musiałem oddać krew. Mogłem to zrobić w dowolnym punkcie. Następnie czekałem na informację, czy z moją krwią jest wszystko w porządku i czy na pewno mogę oddać szpik. Po badaniach krwi otrzymałem adres kliniki w Poznaniu. Tam wykonałem kolejne badania, bardziej szczegółowe. Cały pobyt i dojazd opłaciła Fundacja DKMS. Po wszystkim czekałem na informację z terminem, kiedy mogę oddać szpik – tłumaczy dalej nasz rozmówca.
19 lutego z samego rana Maciej stawił się ponownie w poznańskiej klinice. Po przygotowaniu całej aparatury mógł usiąść na fotel. Spędził na nim kilka godzin. Jak mówi, sam zabieg nie jest bolesny, to tylko długotrwałe oddawanie krwi.
- Na fotelu musiałem usiąść w pozycji półleżącej. Jedna ręka musiała być nieruchoma. Nieprzyjemny był sam wenflon, ale ogólnie było wszystko w porządku. Był telewizor, bardzo fajna opieka i co chwilę pytano mnie, czy czegoś potrzebuję i czy wszystko okej. Jedyny minus to siedzenie przez dłuższy czas. Ja siedziałem od 7:40 do 13:18. Zależy to od liczby komórek macierzystych. Ale ogólnie nic mnie nie bolało i wszystko było dobrze – opowiada dalej 19-latek.
Po zakończeniu zabiegu Maciej otrzymał kartę dawcy szpiku i odznakę. Po wszystkim towarzyszyło mu osłabienie i lekkie objawy grypy. Mimo to, cieszy się, że mógł komuś pomóc.
- To naprawdę fajne uczucie, bo uratowałem komuś życie w naprawdę prosty sposób. Z tego, co wiem, to mój szpik trafił do mężczyzny z Kolumbii w wieku od 30 do 50 lat – kończy Maciej Kaczmarek.
Dziś Maciej wrócił już do codziennych obowiązków i przygotowań do matury. Ma jednak świadomość, że gdzieś na świecie jego decyzja mogła dać komuś drugą szansę.
Osoby, które chciałyby dołączyć do bazy potencjalnych dawców szpiku i pomóc chorym na nowotwory krwi, mogą zarejestrować się na stronie Fundacji DKMS: www.dkms.pl.
Komentarze (0)
Poznaj opinie mieszkańców.
Dodaj komentarz. Pamiętaj! Szanujmy się, hejtowanie jest karalne!